Łosoś smażony w sezamie

Lubicie podczas podróży poznawać lokalne smaki? Tym razem serwujemy łososia, popularną rybę w kuchni japońskiej. Lubiany jest tatar z łososia, sushi, ale też makaron. Poniżej przepis na to ostatnie danie – czyż nie brzmi smakowicie?

Łososia można też zamienić na inną rybę, np. dorsza lub tuńczyka. Będziemy potrzebować dwóch filetów ryby bez skóry (łącznie ok. 300 g), 100 g makaronu soba lub ryżowego – wedle upodobań, po dwie łyżki białego i czarnego sezamu. Aby łososia zamarynować, musimy kupić składniki na marynatę, tj. sos sojowy, sos rybny, sok z limonki, cukier, imbir świeży albo w proszku. Do ryby warto też przygotować dodatek – surówkę z białek kapusty albo popularnej pok choi.

Przede wszystkim wcześniej należy zamarynować łososia – w miseczce trzeba wymieszać po dwie łyżki sosu sojowego, soku z limonki, cukier (ew. jego zamiennik albo miód), łyżeczkę imbiru i sosu rybnego. Warto dodać też odrobinę soli i pieprz do smaku. Ile czasu trzeba marynować łososia? Co najmniej dwie godziny, ale warto dłużej. Pod koniec etapu marynowania, ugotujmy ulubiony makaron.

Pod koniec jego gotowania, przygotujmy już łososia – trzeba go lekko osuszyć, ale nie wyrzucać pozostałej marynaty. Jeśli jeszcze ją mamy, świetnie – posłuży nam jako baza do pysznego sosu! Wylejmy ją na patelnię, dodajmy jeszcze ze dwie albo trzy łyżki sosu sojowego, odrobinę cukru i zagotujmy. Po około 2-3 minutach nasz sos zgęstnieje i będzie gotowy. Przełóżmy do niego dobrze odcedzony makaron i całość dobrze wymieszajmy.

Pozostał nam jeszcze bohater naszego dania – łosoś. Wystarczy obtoczyć w sezamie i smażmy na rozgrzanej patelni – polecamy bez tłuszczu. Po kilku minutach ryba będzie gotowa – wiele zależy od grubości filetów, ale najczęściej wystarczy mniej niż pięć minut z każdej strony. Trzeba uważać, aby sezam się nie przypalił – warto zatem podzielić rybę na niezbyt grube kawałki. Łososia nie można przesuszyć, ale nie może być też surowy.
Całość podawać razem – trochę makaronu, a na nim łosoś i surówka z pok choi dla chętnych. Polecamy!

KKw, fot.cattalin/Pixabay